Strona albo sklep przestaje działać w nocy, w weekend albo w środku kampanii. Jeśli nikt jej nie pilnuje, dowiadujesz się o tym od klienta, który pisze, że „nie może wejść”. Monitoring odwraca tę kolejność: o awarii wiem ja, zanim zauważą ją Twoi klienci.
Co monitoruję
- Dostępność. Strona jest sprawdzana automatycznie, a powiadomienie o awarii trafia do mnie w ciągu minuty od jej wystąpienia.
- Szybkość ładowania. Mierzę czas ładowania z wielu lokalizacji na świecie, więc widzę moment, w którym strona zaczyna działać za wolno, jeszcze zanim ktoś się poskarży.
- Terminy ważności. Pilnuję domeny, hostingu i certyfikatu SSL. Wygasła domena albo certyfikat potrafią wyłączyć stronę i pocztę równie skutecznie jak awaria serwera.
- Aplikacje i serwery. Ta sama metoda działa dla narzędzi wewnętrznych i serwerów, na których je uruchamiam, na przykład na serwerze pod klucz.
Skąd wiem, że alert dotrze
Samo sprawdzanie to połowa sprawy. Druga połowa to pewność, że powiadomienie nie zginie. Platforma, z której korzystam, ma słabą aplikację mobilną i nie zawsze pokazywała mi nowe incydenty. Dlatego zgłoszenie o incydencie wysyłam przez webhook do automatyzacji w n8n, a ta przekazuje je jako wiadomość na prywatny kanał w Telegramie.
Cała konfiguracja zajęła około 10 minut. Telegram służy mi tylko do takich alertów, ma w telefonie wyłączone usypianie i może powiadamiać nawet w trybie „nie przeszkadzać”. Przez ponad rok od uruchomienia nie przegapiłem żadnego powiadomienia, a całość działała bez obsługi.
Co dzieje się po alercie
Powiadomienie to dopiero początek. Sprawdzam, czy awaria dotyczy strony, serwera, czy hostingodawcy, i zaczynam od najszybszej drogi do przywrócenia działania. Gdy przyczyna leży po stronie hostingu, mam dane, które pozwalają zgłosić ją od razu i udokumentować czas niedostępności. Przy dłuższych przerwach bywa to podstawa do rabatu na hosting.
Czas reakcji ustalamy w umowie, zależnie od pakietu opieki. Jeśli chcesz, alert może trafiać także do osoby po Twojej stronie.
Monitoring z kopiami zapasowymi
Alert mówi, że coś się stało. Kopia pozwala to szybko cofnąć. Dlatego najczęściej łączę monitoring z kopiami zapasowymi niezależnymi od hostingu. Razem z aktualizacjami stanowią trzon opieki technicznej nad WordPress, ale monitoring mogę też uruchomić osobno: dla strony, którą opiekuje się ktoś inny, albo dla systemów, które nie działają na WordPressie.
Nieaktualne oprogramowanie to łatwy cel dla botów, o czym piszę we wpisie o tym, dlaczego należy dbać o aktualizacje bezpieczeństwa. Monitoring jako jeden z obowiązków właściciela strony opisuję w poradniku o odbiorze strony od wykonawcy.
Jeśli o awariach dowiadujesz się dziś od klientów, zajrzyj do problemu o awarii strony dowiadujemy się od klientów.
Porozmawiajmy o monitoringu
Napisz lub zadzwoń. W 15 minut ustalimy, co warto monitorować i kto ma dostawać alerty.
