Typowy scenariusz wygląda tak: ktoś w firmie ma pomysł na system, idzie z nim do działu IT albo do firmy zewnętrznej, dostaje wycenę i podpisuje umowę. Po drodze nikt nie sprawdził, czy pomysł ma sens i czy się opłaci. Kłopoty wychodzą pod koniec, gdy użytkownicy zaczynają testować gotowy produkt, rozumieją, jak wpasuje się w ich pracę, i nagle pojawiają się nowe wymagania. Zaczynają się zmiany robione na szybko albo wyceny kolejnych poprawek, a system, który miał być gotowy w pół roku, po roku nadal nie nadaje się do uruchomienia.
Pomagam to odwrócić: najpierw prototyp i krótka specyfikacja, dopiero potem zlecenie.
Dlaczego prototyp zamiast dokumentacji
Popularna zasada w projektach mówi, że zmiana kosztuje tym więcej, im później ją zgłosisz: najtaniej na etapie opisu, drożej w testach, najdrożej na produkcji. Dawniej opis na papierze był najtańszym sposobem sprawdzenia pomysłu. Dziś, przy małych i średnich systemach, tańszy bywa działający prototyp. Dzięki AI pierwsza wersja, którą można klikać i oglądać na przykładowych danych, powstaje w godzinach albo w dwa dni pracy, a nie w tygodnie czy miesiące.
Prototyp pokazuje więcej niż dokument. Użytkownicy i ich przełożeni mogą go obejrzeć i powiedzieć, co nie pasuje do ich pracy. Możesz też zobaczyć, czy system nie dodaje komuś dodatkowego kroku, podczas gdy ma oszczędzać czas.
Jak pracuję
- Rozmowa o problemie. Ustalamy, jaki problem ma rozwiązać narzędzie, kogo dotyczy i po czym poznamy, że się udało.
- Prototyp. Buduję klikalną wersję z podstawowymi funkcjami i prostym modelem danych, na przykładowych danych.
- Pokaz użytkownikom. Zbieramy uwagi od osób, które będą z tego korzystać, oraz od ich przełożonych. Zmiana na tym etapie jest jeszcze tania.
- Krótka specyfikacja. Zapisuję zakres, role użytkowników, dane, integracje z innymi systemami oraz to, co zostaje poza zakresem. Dochodzą wymagania pozafunkcjonalne: bezpieczeństwo, miejsce działania systemu i kopie danych.
- Zapytanie do wykonawców. Prototyp i specyfikację przekazujesz firmom, które mają zrobić wersję produkcyjną. Wszyscy wyceniają to samo, więc oferty łatwiej porównać, a wykonawca zaczyna od działającego wzorca zamiast od własnych domysłów.
Prototyp to jeszcze nie produkt
Uczciwie: prototyp nie jest gotowy produkcyjnie ani bezpieczny. Służy do sprawdzenia sensu pomysłu i opisania zakresu. Zanim ktoś zacznie go używać z prawdziwymi danymi, trzeba go zabezpieczyć i uruchomić na właściwym serwerze. Metoda sprawdza się przy małych i średnich systemach, a nie przy dużych, rozbudowanych platformach.
Jeśli chcesz sprawdzić gotową aplikację, zobacz przegląd bezpieczeństwa aplikacji zbudowanej z AI.
Co dalej z prototypem
Dla narzędzi wewnętrznych bywa, że prototyp wystarcza jako pierwsza wersja, a zespół rozwija go dalej sam. Uczę tego na warsztatach budowy aplikacji dla firm. Gdy wolisz zlecić wykonanie, prototyp staje się najlepszą specyfikacją.
Więcej o tej metodzie przeczytasz we wpisach Prototyp zamiast tomu dokumentacji oraz Zacznij od problemu, nie od rozwiązania.
Porozmawiajmy o Twoim pomyśle
Napisz lub zadzwoń. W 15 minut ustalimy, czy prototyp wystarczy, żeby sprawdzić Twój pomysł, i jak mógłby wyglądać.
